W Szwajcarii

Słowacki Juliusz


Odkąd zniknęła jak sen jaki złoty,
Usycham z żalu, omdlewam z tęsknoty,
I nie wiem, czemu ta dusza, z popiołów,
Nie wylatuje za nią do aniołów?
Czemu nie leci za niebieskie szranki,
Do tej zbawionej i do tej kochanki.


Gaje! doliny! łąki i strumienie!
A kiedy mówię, wpadam w zamyślenie;
I widzę jasne, błękitne spojrzenie,
I widzę usta, co mię chcą całować,
I drżę — i znów mię ogarną płomienie.
I gdzie łzy ukryć? i gdzie być samotnym?
Lub imię piszę na piasku wilgotnym;
Jak człowiek, który skarb drogi postrada,
Zmysły utracił, i płacząc usiądą
Tam, kędy urny na grobowcach siedzą;
Myśląc, że groby o niej co powiedzą.


Jest pod mojemi oknami fontanna,
Żyją słowiki; jedna szyba szklanna,
Gdzie co noc blada zaziera Dyjanna,
Te drzewo, księżyc ten, i ta fontanna.
I wstaję blady, przez okno wyzieram
Mówią mi o niej — ja serce otwieram
I schnę, i więdnę — i ach, nie umieram...


Kiedy się myślą w przeszłości zagłębię,
Jak z rozwartemi skrzydłami gołębie?
Czy wtenczas, kiedy uciekała trwożna?
Na każde moje spojrzenie ostrożna?
Czy kiedy wiejskim otoczona dworem
Czy kiedy cicho uśnie pod jaworem?
W księżyca blasku biała — lub wieczorem


Skąd pierwsze gwiazdy na niebie zaświecą,
I tam polecę, gdzie one polecą.
Gdzie tylko poszlę przed sobą myśl biedną,
Zawsze mi smutno, i wszędzie mi jedno;
Więc już nie myślę teraz tylko o tem,
Miejsce, gdzie żaden duch nie trąci lotem
Idąc po fali... zaszeleści złotem,
I załoskocze tak duszę tajemnie,
Że stęskni — ocknie się i wyjdzie ze mnie.

Brak komentarzy:

:o)

 
Pomóż zwiększyć popularność Poezji o Miłości.
Wystarczy, że skopiujesz poniższy kod i wkleisz go na własną stronę.